Sektor Gosci
 

Our Books

Te książki zyskały już miano klasyki na międzynarodowym rynku książek kibicowskich. Nic o nich nie słyszałeś? To czas najwyższy abyś je poznał!
Wszystkie są dostępne w naszej księgarni internetowej.



"Hoolifan", Martin King and Martin Knight

Angielscy chuligani siali strach i spustoszenie na europejskich stadionach od wczesnych lat 70. Dopiero zamieszki na stadionie Heysel w Brukseli, w których zginęło 39 osób sprawiły, że problemem zainteresował się brytyjski rząd. Ówczesna premier, Margaret Thatcher wypowiedziała wojnę piłkarskim pseudokibicom. "Hoolifan" to unikalna książka, która nie ma odpowiednika na polskim rynku wydawniczym. Rzetelnie, ale i z dużym poczuciem humoru, opisuje rzeczywistość angielskich stadionów, zanim te stały się wzorcem do naśladowania dla całej Europy. "Hoolifan" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów piłki nożnej. Wprowadza nas w sam środek jednej z najgroźniejszych i najsłynniejszych grup chuliganów – Headhunters (Łowców głów) – fanatyków Chelsea Londyn. Martin King, od ponad 30 lat zagorzały kibic The Blues, przedstawia całą prawdę o „angielskiej chorobie“, jak nazywano kiedyś angielskich pseudokibiców. Czy prawda ta istotnie jest aż tak przerażająca, jak się powszechnie uważa? Czy przyczyny patologicznych zachowań kibiców są naprawdę tak skomplikowane, jak próbują to przedstawiać socjolodzy? W "Hoolifan" nie ma prostych odpowiedzi na te pytania. Jest za to fascynująca prawda o jednym z największych fenomenów współczesnej kultury masowej – kibicach piłki nożnej.


"Congratulations You Have Just Met The ICF", Cass Pennant

Stadion przypominał śmietnisko. Zebraliśmy się w środku sektora, nikt nic nie mówił. Na sektor gości ze śpiewem weszli kibice West Hamu. Tam gdzie staliśmy my, panowała martwa cisza. Momentalnie jednak atmosfera się zmieniła. Kilku wielkoludów zaatakowało nas od dołu. Chwilę później doskoczyli inni, byli dookoła nas. Jeden z chłopaków ze Stretford wygiął się przez barierkę i rzucił gorącym ciastkiem któregoś z miejscowych w twarz; ten krzyknął, a jak podniósł głowę, ktoś kopnął go prosto w twarz. Ruszyliśmy na nich. Widziałem jak Shane machał łapami. Próbowałem się do niego zbliżyć, ale jakiś wielki Walijczyk złapał mnie za kurtkę i próbował przewrócić. Potem chciał mnie przyciągnąć do siebie. Walczyłem o odzyskanie równowagi i wyrwanie się z jego łap. Nie dałem rady i przewróciłem się myśląc, że już po mnie. Gdy jednak podniosłem głowę zobaczyłem, że na Taffy’ego wskoczyło dwóch naszych chłopaków. Szybko wstałem i wróciłem do gry – kopałem, waliłem co się tylko ruszało. Cały sektor wrzał, jak nasze dwa autokary robiły porządek z tymi walijskimi bandytami. Do zabawy przyłączyli się tamtejsi policjanci. Swoich rodaków nie ruszali, za to nas ostro okładali pałami. W końcu zostaliśmy otoczeni i wyprowadzeni do właściwego sektora. Byliśmy tak podładowani, że w ogóle nie interesował nas mecz. Po jego zakończeniu trzymali nas na sektorze jeszcze pół godziny. Potem, w szczelnej obstawie, odprowadzili do autokarów i eskortowali aż do autostrady. Drugi raz nie mieli zamiaru dać się podejść… Po dojściu na stację, na górnym piętrze zobaczyliśmy tłum ludzi, a było już po północy. Co to za ekipa? Było ich chyba ze trzystu. Momentalnie wytrzeźwiałem, podobnie jak pozostali. Stanęliśmy w kolejce, bacznie się im przyglądając. Oni przyglądali się nam. Nie ma siły, na pewno będzie dym, konkretny dym. Ale skąd oni są? Byli starsi i więksi od nas, razem z nimi było kilka dziewczyn. Dołączyła do nas reszta ekipy. Ok., zaczęło się. Dawaj Shane, otoczyli Swallowa z chłopakami. Wpadłem pełnym rozpędem i wyrżnąłem komuś w głowę popielniczką. Momentalnie ktoś mnie czymś walnął. Ludzie wrzeszczeli, rozpętało się piekło. W powietrzu latały kubki, talerze, tace, wszystko, czym się dało rzucić. Byłem dumny z naszych chłopaków; byliśmy w samym środku bitwy razem z ekipą z the Brit. Kopali mnie, walili, popychali, ale chyba posuwaliśmy się na przód. Walę w co się da. Klincz został rozerwany, teraz staliśmy przed sobą i miotaliśmy różnymi pociskami. Czułem, że jak jeszcze raz zaatakujemy, to uciekną. Tak też zrobiliśmy i, faktycznie, odwrócili się i zbiegli schodami w dół na parking. Wbiegłem do głównego holu i zobaczyłem, jak kilku z nich przeskakuje przez bar i ucieka na zaplecze. Nie goniłem ich, ale wróciłem na pole bitwy, gdzie Andy, Danny Tiderman i paru innych przepychało automat do pinballa w stronę schodów. Na dole zostało jeszcze kilku tamtych i patrzyło co się dzieje. W końcu maszyna poleciała w dół, z hukiem ich rozpędzając. Uciekli, mieli dosyć. Gratulacje! Właśnie spotkaliście InterCity Firm.


"The Naughty Nineties. Niesforne Lata 90", Martin King, Martin Knight

The Naughty Nineties zaczyna się tam, gdzie skończył się Hoolifan. Przedstawione w książce wydarzenia widzimy oczami ich bezpośrednich uczestników, a na dodatek autorzy konfrontują swoje własne wrażenia z wersją medialną tych samych zdarzeń. Tak jak poprzednio, Martin King i Martin Knight wykazali się olbrzymim poczuciem humoru i nieprzeciętną inteligencją, wnikliwie i z dużą dozą samokrytycyzmu uchwycili prawdziwe stadionowe koleżeństwo i niepowtarzalny styl brytyjskiej klasy robotniczej. A jak na przedstawicieli środowiska absurdalnie przedstawianego jako wylęgarnia wszelkiego zła, zacofania i zezwierzęcenia, autorzy uraczyli nas niezwykle zaskakującymi i zdroworozsądkowymi konkluzjami.

Sektor Gosci c/o ASM  •  ul. Pogoda 14  •  84-200 Wejherowo/Polska